>narrator<
Klomb z różami nie
stał tam, gdzie powinien już od ponad dwóch godzin. Wszystko przez ciągnącą się
popołudniową herbatkę Laury i Michaela, którym nigdzie się nie spieszyło. Zwłaszcza,
że tam u nich, za klombem, czas płynął znacznie wolniej, niż tutaj, u nas.
Rozmawiali o
najróżniejszych rzeczach. Poruszali tematy, w których normalny człowiek nie
miałby zupełnie nic do powiedzenia. Śmiali się ze wspólnych żartów i pili
wcześniej wspomnianą herbatkę. Zieloną herbatkę. Z dodatkiem dzikiej róży. Taką
Laura lubi najbardziej.
Promienie
lipcowego słońca przebijały się przez szpary między deskami altanki, w której
siedzieli. Delikatnie muskały liście bluszczu, wijące się swobodnie po drewnie.
Idealna atmosfera, jaką stwarzał ten piękny widok, sprawiała im niesamowitą
przyjemność i wielką radość. Dodajmy do tego jeszcze winogronowe ciasteczka,
smakowity specjał Laury – czysta euforia.
Kot Wilson
wylegiwał się u jej stóp, podczas gdy dziewczyna z uśmiechem gładziła jego
złocistą sierść. Mruczał leniwie i jestem pewna, że był w prawdziwym, kocim
niebie.
Sielankowy
nastrój przerwało donośne pukanie. Jednak nie było ono stąd. Laura z impetem
podniosła się z krzesła, dziękując Michaelowi za herbatkę i obiecując wpaść
kiedy indziej. Pogoniła niezadowolonego Wilsona, pożegnała się z przyjacielem i
wybiegła z altanki, kierując się w stronę różanego klombu.
♥
jest prolog. nie udał mi się zbytnio ... chociaż nie. w ogóle. nie umiem pisać prologów, niestety. ale ocenę pozostawiam Wam (:
Feel the Magic ♥
Ann xx








